....A może
zainspirować się powieścią Paula Coelho "Weronika postanawia umrzeć"....
Coraz częściej
przyłapuję się na tym, że nie czerpię z życia niemalże żadnych przyjemności
i pożytku...I wcale go chyba nie chcę....Przynajmniej nie jak kiedyś...
...Już...Już
chciałam pisać...że dziś w końcu poczułam się lepiej i pozbyłam się
napadów płaczu...
Niestety....Spóźniłam
się.. Znowu mój porządek legł w gruzach . . . !!! ;(;(;(;;(;( !!!!!!!!!
Kretynko,
piszesz sama do siebie bo już nie masz do kogo!! ;( !!!!!!!!!!!!!!!!
Pieprzony pamiętnik..!
;( !
... melancholia ...
...Jezu pomóż mi
bo jak nie Ty to już nikt..;(;(.... Od jutra przestanę chyba wracać do
domu..;(;(
Z KAŻDYM DNIEM
JEST CORAZ GORZEJ ;(;( !!!!!
... Nie będę
pisała co znowu się dziś działo, co działo sie wczoraj, nie będę opisywała
tych kłótni i wyzywania mnie... Muszę jedynie gdzieś się wyżalić, że w
dalszym ciągu jest źle...
...
Pierwszy wpis z moimi żalami...Tak się beznadziejnie składa, że teraz
tylko tu mogę się poskarżyć i wyrzucić z siebie wszystko. Porozczulać się
a jutro znowu założyć maskę i przyjąć pozycję obojętnej. Gdybym miała
przyjaciółkę... Jest tylko jedna osoba, której potencjalnie mogłabym się
wypłakać na ramieniu ... I na pewno próbowałaby mnie pocieszyć.... Ale
dziewczyna takie sytuacje, jak ja teraz, ma już dawno za sobą a obecnie
prowadzi beztroskie życie i chyba już nie do końca potrafiłaby się ze
mną utożsamić.... "Nie przejmuj się" nie działa w takich
sytuacjach....
Moja ukochana druga połowa... Była, jest i mam nadzieję, że będzie
nadal...Ale na litość boską..ile można Go zadręczać swoimi brudami
prywatnymi... Czasami jeszcze jak się w to bawiłam, miałam wrażenie, że tak
naprawdę nie bardzo wierzy we wszystkie moje słowa, myśli, że przesadzam,
koloryzuję... Zdarza się nawet, że zaczynałam podejrzewać, że połowy tego
nie chciał zbytnio słuchać... Niekiedy stawiało Go to też w kłopotliwej
sytuacji...
... I
tak siedze w tym popapranym domu, chociaż go lubię, marzę w szkole żeby jak
najprędzej się w nim znależć ale jak już tu jestem....
...Przed
chwilą pojechał Łukasz..Ja zostałam a zamknięcie drzwi za chłopakiem było
początkiem wielkiej awantury w domu ... Ojciec tylko czekał aż będzie mógł
wrzeszczeć z całą swoją pasją a jak już odwali swoją robotę...Pójdzie
rozkoszować się smakiem piwa z przyjacielem ( który systematycznie burzy spokój
w mojej rodzinie) żeby później (nad ranem....) przewrócić się pod drzwiami
i czekać aż się go wniesie... Powodów do awantury nagle jak z rękawa
znalazło się tysiąc, wczorajsza awantura z matką nadal mnie przygnębia....
...Zaczęła
się szkoła.... Przede mną matura a ja nie mam pewności, że będę mogła się
w spokoju do niej przygotowywać... Cholera, jak ciężko jest
gromadzić te wszystkie myśli tylko w swojej głowie ;(... Ma się wrażenie,
że już się nie mieszczą trzeba je wyrzucić na zewnątrz ale nie ma
komu..;(....
...No..i
w ten cholerny sposób wywaliłam wszystko na jakąś cholerną stronę, gdzie
każdy może to przeczytać i nikt nie zrozumie ani zdania z tego beznadziejnego
wpisu albo będzie udawał, że rozumie pisząc " O fajnego masz bloga,
wiem co czujesz ja czuje to samo fav za fav??? " ...albo " byłam
przeczytałam wzruszyłam się odiwedź mojego bloga i zostaw po sobie ślad"...
Jeśli nie ktoś bliski..To nikt mnie nie zrozumie... A mówi się, że czasami
obca osoba jest lepsza od najbliższego przyjaciela...
..Do dupy z tym...
...Potwornie
źle ... Może ja się do niczego naprawdę nie nadaję.....
( . . . )
Moje
życie dotychczas, rozdział bez znaczenia
Napisałbym list do ciebie lecz nie znam twego imienia
Tak jak ja masz w sobie, najgorszego wroga
Wyrywasz się uściskom ziemi, dotknąć twarzy Boga
Potykasz się w swoim sztucznym raju
Wiem jak to jest, życie na haju
Nie potrafię cię poprosić, na oczy przejrzyj
Nie jest lekko, oddzielić życie od poezji
Pieniądz kończy miłość, która trwała jeden sen
Uczucie jest pułapką, tłumaczy kolejny dzień
Widzę twój uśmiech, czuję nie jest prawdziwy
Też się uśmiecham,
ale nie jestem szczęśliwy
Czasami mam ochotę iść, nie patrzeć za siebie
Nie wracać, nie czuć nic i nic nie wiedzieć
Nasz ból i smutek, ma
ten sam jeden rodowód
Ludzie płaczą życie daje im ku temu powód
Spokojnie... cokolwiek... dziś się stanie... kochanie...
Gdy chłodna noc, deszcz
siecze w twarz, żałobny wiatr
Gdy szklany wzrok, zimny mrok, w oczy mi patrz
Słowa się kończą mówią tylko spojrzenia
Pod Słońcem nic nowego lecz dla nas dzień się zmienia
Nasze drogi połączyły te same zdarzenia
Owoce samotności i milczenia
Wiem jak się czujesz teraz
Czułem podobnie nieraz
Gdy nie ma nic innego niebezpieczna jest nadzieja
Niezaplanowany postój, melanż już tego nie chcę
Mój
dom nie tam gdzie śpię, a gdzie moje serce
Sam na sam ze sobą, dość mam tego
Mówić o zmysłach i brzmieć jak monolog głuchego
Mam nadzieję, że już mi się to nie przyśni
Nie mam ochoty zaglądać znów we własne myśli
Ciepły prysznic, zmyć z ciała brud, mgłę
Od nowa
zacząć wszystko, kolejny dzień
( . . . )
/PIN-Cokolwiek.../
Miłość w najdrobniejszych sprawach,
ma największą siłę
i choćby umrzeć miała za lat tyle i tyle ...
To nie wargi kochają, nie ręce
bo nie można kochać wielkim słowem
ale małym sercem...
...
Nie muszę wszystkiego rozumieć
wystarczy polny wiatr
gdy na rannej rosie
melodie złote gra
nie muszę się znać
ile łąka mieści kłosów
po prostu pamiętaj
dotyk moich włosów
nie muszę wiedzieć ile
niebo liczy gwiazd
wystarczy, że na chwilę dłonią
zatrzymasz czas
nie muszę głową wysoko mierzyć
bo mamy przyjemność
spoglądać w ten sam księżyc ...
Najchłodniejsze noce to te, w których Twoje serce bije daleko ...
Ja mam rzekomo trochę wdzięku
Ty masz jaskrawo smutne oczy
Znajdzie się zatem jakiś powód
Żeby się sobą zauroczyć
I żeby to zauroczenie
Ująć w banalnie wielkie słowa,
Żeby się sobą pozachwycać,
Żeby się sobą rozkoszować...
Ja Cię odszukam bez kłopotu
W tłumie tak zwanych zwykłych ludzi,
Potem się Tobą będę cieszyć,
A Ty się przy mnie nie zanudzisz
Znajdziemy powód by być z sobą,
Żadnych wymagań, planów żadnych
- Ty będziesz piękna...
- A Ty mądry...
- Ty będziesz dobra...
- A Ty ładny...
A potem sam się znajdzie powód
By zwątpić czy to się opłaca
Znajdziemy powód by odchodzić
I sto powodów, żeby wracać
Gdzie nie spojrzymy będzie ładnie,
Bo zamieszkamy wśród ogrodów...
Znajdziemy powód by być z sobą
Albo będziemy bez powodu...
/ Artur Andrus /
"A kiedy szepczesz: 'jestem', to dla mnie najwspanialszy dźwięk..."
Ja deszczowym dniem
Ci przyniosę z ziem
Gdzie nie pada deszcz
Pereł deszczu sznur
Jeśli umrę
z chmur Spłynie do twych rąk
Światła złoty krąg
I to będę ja
W świecie ziemskich spraw
Miłowanie twe
Będzie pierwszym z praw
Królem staniesz się
A królową ja
Nie opuszczaj mnie ...
Ja wymyślę ci słowa, których sens
pojmiesz tylko Ty...
Z nich ułożę baśń jak się serca dwa pokochały
Na przekór ludziom złym. . .
. . .
/Spine/
Męczy nas trwanie
w letargu
ciągłe czekanie w
letargu
Z głowami
spuszczonymi do ziemi
Słyszę cichy dźwięk
Bardzo blisko
A tak daleko
Bardzo cichy
A tak czysty
Przybądź tu
Przybądź tu
Co zrobili z Ziemią?
Co zrobili z naszą
siostrą bez skazy?
Zniszczyli ją, splądrowali
Rozdarli ją
Rozłupali
Wbili jej noże
W bok świtu
Skrępowali ją
drutem
I rozwłóczyli ją
Słyszę cichuteńki
dźwięk
Nadstaw ucha, wsłuchaj
się -
Oddajcie nam świat,
chcemy go
Oddajcie nam świat,
chcemy go już
Już? JUŻ!
Zanim pochłonie
mnie głęboki sen
Usłyszeć chcę
Usłyszeć chcę
Motyla pisk
/Morrison Jim/
Wierz temu co mówię nocą
nie słuchaj co mówię za dnia
Poprzez te liście czarne
widzę cię tak wyraźnie
słońce dni wygaszonych
Mów do mnie
mów do mnie
mów do mnie

| K s i ę g a |
| A r c h i w u m |
najwspanialszym
podarunkiem
od życia.
KOCHAM CIĘ
Patrzę na Ciebie, jak w żywy cud,
Jak na różany słońca wschód.

Usiądź przy mnie i posłuchaj
jak szeleszczą gwiazdy ocierając się o chmury
schowana w rękawie czułość
próboje się wydostać
Ty drżysz...
††††††††
TRZYMAJ MNIE MOCNO ZA RĘKĘ
-
ZAWSZE ZANIM ZASNĘ
††††††††
Kochaj...
...bo ludziom potrzebna jest miłość
Zrozum ludzkie łzy
Nie mów, że tylko Ciebie bolą
Nie mów, że jesteś samotny
Skoro od innych odchodzisz
Słuchaj ludzi
bo skoro nie dasz im miłości
podaruj chociaż im swą dłoń..
..Mówisz-na śmierć..
..Mówisz-na wieczność..
..a jeśli zmienisz się w drzewo...
..czy mogę liczyć na to,że wzejdziesz..
..pod moim oknem..
..jeśli-w szybę..
..czy będzie można końcem języka..
..podrażnić twoje dzwoniące jestem..
..a jeśli-w wiatr..
..czy będę trawą,którą rozszumisz..
..a jeśli-w światło..
..czy będę nocą,którą rozproszysz..
..a jeśli-dniem..
..czy dobrą chmurą osłonisz..
..moją zmęczoną głowę..
..jak ją weźmiesz lekko..
..we włosy..
..pieszczotą palców zwinnych..
..szepczesz..
..trwam..
Są myśli
Są słowa nawet
Które trzeba
Głośno wypowiedzieć
Aby straszyć
Przestały...
Jestem kroplą wpuszczoną do wody.
Rozmywam się.
Wodnieję.
Jestem śmiechem Boga.
I echem śmiechu w Wieczności.
Wieczność to nic we wszystkim.
Wszystko w niczym.
To niezniszczalna, szczęśliwa
Świadomość,
Że nie ma początku i końca.
Sięgam wszędzie,
Bo jestem wszędzie.
Mam wszystko,
Bo jestem wszystkim.
/pamiętnik Tomasza Radziejewskiego/
Trzymasz moją twarz.
Mam Ciebie, mówisz, tyś mój.
A ja wysuwam się ze słów,
z twarzy, rąk i płynę.
Jeszcze głos Twój z daleka
brzegiem rzeki goni,
zostaje, znika...
Jestem sam.
Z tyłu rzeka we mgle
i brzeg świata.
Wpływam w oko wieczności
i nim zobaczę, staję się tym, co czekało.
J a s n y m p ł o m i e n i e m.
W osamotnieniu...
. . . nie można zachować wiary w samego w siebie. Potrzeba nam świadka naszej siły. . .
| U l u b i e n i |
| Z a p a m i ę t a j |
| L i n k i |